poniedziałek, 22 lipca 2013

Rozdział 7 „Za kulisami”

Zeszliśmy ze sceny i od razu naskoczyłam z pretensjami do Liama. 
-Jak mogłeś mnie tak wystawić, na takie pośmiewisko?! Przecież wiesz, że nienawidzę wystąpień publicznych. Dlaczego to zrobiłeś?-warknęłam. 
-Pośmiewisko? Przecież pięknie zaśpiewałaś… - wtrącił się Naill 
-Kiedyś to musiało nastąpić. Prędzej czy później mi podziękujesz, bo będziesz musiała się przyzwyczaić. Nie pozwolę Ci zmarnować Twojego talentu. Pamiętasz jak się bałem przed występem w X-Factor, a ty mi wtedy powiedziałaś, że dam sobie rady, bo wierzysz we mnie. Wiec ja teraz wierze w Ciebie - powiedział nie wzruszony moim zdenerwowaniem Liam. 
-Nie przekręcaj kota ogonem, to żadne wytłumaczenie- powiedziałam -Eh… dobra niech Ci będzie, ale to nie oznacza że chce więcej takich niespodzianek, dobrze?- odpuściłam, bo wiedziałam że kłócąc się i tak nic nie zdziałam. 
-Zastanowię się –uśmiechnął się łobuzersko i mocno mnie przytulił-Stęskniłem się-szepnął mi do ucha, a w odpowiedzi wtuliłam się w niego mocniej. 
-Może nam to wszystko wytłumaczycie- powiedział Harry siadając na kanape z skrzyżowanymi rękoma. 
-No właśnie, zamieniamy się w słuch-powiedział Louis siadając na kanape i błaznując Harrego. 
 -A więc może ja zacznę-powiedział Liam- Monika jest moja przyrodnią siostrą o której Wam opowiadałem. Jej mama i mój tata przed śmiercią byli razem, a teraz Monika przyjechała z Polski gdzie mieszkała u swojej Babci. Będzie teraz mieszkała i podróżowała razem z nami. 
-Za przeproszeniem-przerwał Louis- ale ktoś nas w ogóle o zgodę pytał? 
-A masz coś przeciwko, bo jeżeli tak to ja chętnie wrócę do Polski. 
-Nieee... nie ma mowy!!!- krzyknął Niall. Zdziwiłam się zachowaniem Niall'a ledwo co mnie znał, a już stanął w mojej obronie. 
-To może zróbmy głosowanie-powiedział Harry-Kto jest za tym żeby Monika została ręka do góry. Wszyscy podnieśli ręce oprócz mnie.
 -No to przegłosowane. Monika zostaje-ucieszył się Niall. 
-To po co w ogóle głosowaliśmy- zaśmiał się Louis. 
     Gdy wszyscy wybuchli śmiechem patrzyłam na Zayna który w ogóle się nie odezwał ani razu. Czasem tylko przyłapywałam go na zerkaniu w moją stronę. Chłopacy poszli się przebrać, a ja czekałam na nich na podwórku słuchając muzyki. Pierwszy przyszedł Liam, ubrany był w czarne rurki i rozpiętą w kratkę koszule spod której widać było biały podkoszulek. Ściągnęłam słuchawki z uszu i od razu spytałam go o zachowanie Zayna po koncercie. Wytłumaczył mi, że jest on osobą nieśmiałą, no i pewnie nie chciał przeszkadzać w naszej „kłótni”. Kiedy wszyscy chłopacy wrócili już przebrani wsiedliśmy do czarnej limuzyny i pojechaliśmy do hotelu. 
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Przepraszamy, że tak długo nie dodawałyśmy rozdziału.
Postaramy się to nadrobić, ale prowadzenie dwóch blogów na raz, to naprawdę duże wyzwanie i sporo obowiązków.
Mamy nadzieje, że ten rozdział wam się spodoba :)
Ps. Kolejny już wkrótce...