wtorek, 29 stycznia 2013

Rozdział 5 "Ujawniona"

Tak ubrana wyszłam z hotelowego pokoju. Czekając na windę spotkałam wszystkich czterech członków zespołu, oczywiście oprócz mojego brata Liama.
-Ulala… - powiedział Louis – czyżby to moja wybawczyni?
-Jaka twoja, jak moja –powiedział Niall popychając Louisa.
-Nasza – powiedział Harry przytulając Louisa i Nialla.
-Ani twoja –popatrzyłam na Louisa – ani twoja – tym razem spojrzałam na Nialla, który o wszystkim wiedział – ani wasza. Jestem już przez kogoś zajęta – wchodząc do windy uśmiechnęłam się do Nialla.
-Wiedziałem, że to nie może być tak piękne, żeby było możliwe. – powiedział Zayn udając załamanego.
-A gdzie panienka się wybiera, że tak ładnie się wystroiła? – spytał Louis, wchodząc jako ostatni do windy – a niech zgadnę, pewnie do tego szczęściarza, który panienkę zajął.
-A nie powiem – założyłam ręce na znak buntu. – dowiecie się w swoim czasie – zaczęłam się śmieć i widziałam jak Niall po wstrzymuje się od śmiechu.
-Dowiemy? – zdziwił się Zayn .
Wysiadłam z windy a przy recepcji czekał już na mnie Peter.
-Pit? co ty tu robisz przecież masz dzisiaj wolne. – zdziwił się Harry.
-No nie zupełnie. Gotowa? – zwrócił się do mnie Pit.
-Tak, możemy już jechać – powiedziałam uśmiechając się do chłopaków na znak pożegnania.
-To wy się znacie? – powiedzieli chórkiem Harry, Zayn i Louis.
-Może znamy, może nie… - puściłam oczko do Pita. – To do zobaczenia – powiedziałam i wyszliśmy.
-Do zobaczenia? – powiedział, a raczej spytał zdziwiony Zayn.
Wyszliśmy z Peterem z hotelu i wsiedliśmy do limuzyny. Na miejscu byliśmy po 10 minutach. Otworzył nam drzwi mężczyzna w garniturze. Peter zaprowadził mnie za kulisy do jakiegoś pomieszczenia z sofą. Na którą usiadłam i dostałam szklankę wody mineralnej. Miałam tam poczekać, aż zacznie się koncert, czyli jakieś 20 minut. W pomieszczeniu zostałam sama, więc wyciągnęłam długopis oraz zeszyt i zaczęłam pisać piosenkę. Po 5 minutach miałam jedną zwrotkę i refren. Po kolejnych 10 minutach miałam już całą piosenkę. Pozostałe 5 minut wolnego czasu spędziłam na wystukiwaniu rytmu długopisem o kolana do mojej piosenki. Nagle przyszedł Peter informując mnie, że koncert już się zaczął i przeprasza za to, że dopiero przyszedł, gdyż wcześniej nie miał czasu. Szliśmy korytarzem, słychać było nasilające się z każdym metrem piski dziewczyn. Nareszcie weszliśmy na widownię, było pełno dziewczyn. Stanęliśmy wraz z Pitem na środku pierwszego rzędu, przed barierkami dzielącymi scenę od widowni. Chłopacy śpiewali utwór „I wanted”, Liam także był na scenie. Miałam ochotę wskoczyć tam i go mocno przytulić, ale moja nieśmiałość na to by mi nie pozwoliła. Pierwszy zobaczył mnie Niall, który lekko się uśmiechnął. Widocznie szukał mnie cały czas na widowni. Następnie zobaczył mnie Louis, który podczas śpiewania podszedł do Harrego, szepnął mu coś do ucha, a później wskazał mnie palcem. Zauważył to Zayn, który pomachał mi z uśmiechem. Na samym końcu, gdy już śpiewali refren, zobaczył mnie Liam. Natychmiast zszedł ze sceny i mnie mocno przytulił. Widziałam wtedy miny chłopaków, którzy nie wiedzieli co się dzieje i dlaczego Liam przytula „jakąś obcą dziewczynę”. Po przytuleniu mnie, Liam odsunął się i szepnął mi, że cieszy się, że przyleciałam. Gdy wracał na scenę, pokazał mi palcem żebym zaczekała na niego tam, gdzie teraz jestem.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Kolejny rozdział za nami...
KOMENTUJCIE :D

niedziela, 27 stycznia 2013

Pare tekstów ''1D nie byłem aż taki pijany'' :)

Piszcie który najlepszy ;)
***

Harry: Nie byłem, aż tak pijany...
Liam: Stary wpisałeś w google Harry Styles i mówiłeś że ma zajebistsze loki od ciebie.

Zayn: Nie byłem aż tak pijany...
Louis: Stary złapałeś kota na ulicy i pytałeś co zrobił z mufasą.

Niall: Nie byłem aż tak pijany...
Harry: Stary siedziałeś w szafie przytulając się do wieszaka i mówiłeś że lubisz ciche dziewczyny.

Louis: Nie byłem aż tak pijany...
Zayn: Stary stanąłeś przed lustrem krzycząc to Louis Tomlinson i prosiłeś o autograf.

Liam: Nie byłem aż tak pijany...
Niall: Zadzwoniłeś do królowej i pytałeś się czy wyskoczy z tobą na drinka.

Harry: Nie byłem aż tak pijany...
Liam: Stary wlazłeś do szafy i pytałeś się gdzie jest Narnia.

Zayn: Nie byłem, aż tak pijany...
Louis: Stary rzuciłeś mojego chomika, krzycząc Pikachu wybieram cię.

Niall: Nie byłem aż tak pijany...
Harry: Stary wlazłeś do kominka i krzyczałeś na Pokątną.

Louis: Nie byłem, aż tak pijany...
Zayn: Stary pytałeś się swojej dziewczyny, czy jest wolna.

Liam: Nie byłem, aż tak pijany.
Niall: Stary biegałeś po komisariacie, krzycząc że znalazłeś wioskę smerfów.

Harry: Nie byłem, aż tak pijany...
Liam: Stary wbiegłeś na ścianę krzycząc peron 9 i 3/4.

Zayn: Nie byłem, aż tak pijany...
Louis: Spędziłeś pół godziny w wannie szukając Nemo.

Niall: Nie byłem aż tak pijany...
Harry: Stary zakosiłeś mamie obrączkę, mówiąc Frodo musimy zniszczyć ten pierścień.

Louis: Nie byłem, aż tak pijany...
Zayn: Stary wrzuciłeś swoją mamę do basenu, krzycząc "UWOLNIĆ ORKĘ".

Liam: Nie byłem, aż tak pijany...
Niall: Stary dałeś mi swoją skarpetkę, mówiąc Zgredku jesteś wolny.

Zayn: Nie byłem aż tak pijany...
Harry: Stary, obsypałeś się brokatem krzycząc, że jesteś Edwardem

Niall: Nie byłem aż tak pijany....
Zayn: Stary, powiedziałeś że nie jesteś głodny.
Niall:...
Zayn:...
Niall: OMG, byłem nawalony w cztery dupy

Harry: Nie byłem aż tak pijany...
Louis: Stary, zmoczyłeś się i krzyczałeś, że wody Ci odeszły

Niall: Nie byłem aż tak pijany...
Harry: Stary, sikając kręciłeś się w kółko krzycząc ''JESTEM SPRYSKIWACZEM!'

sobota, 26 stycznia 2013

Rozdział 4 "Śniadanie"

Po spotkaniu Nialla i Louisa w windzie, okazało się że mamy obok siebie pokoje. Gdy weszłam do pokoju torby już tam były. Położyłam się na łóżko zmęczona po podróży i momentalnie zasnęłam. Obudziło mnie pukanie do drzwi. Wstałam pośpiesznie i krzyknęłam „sekunda”. Pobiegłam do łazienki i zmyłam makijaż i szybko nałożyłam nowy. Wzięłam z torby pierwsze lepsze ubrania i wskoczyłam w nie. Dopiero w drodze do drzwi zaczęłam zastanawiać się kto to może być. Otworzyłam je, a tam stał Niall Horan trzymający jedzenie na wynos.
-Cześć, chciałem się jakoś jeszcze raz odwdzięczyć za uratowanie mnie przed fankami no i wspaniały wczorajszy dzień. Pomyślałem że było by miło gdybym wpadł ze śniadaniem do Ciebie i zjedlibyśmy razem.
-I to jak miło.-powiedziałam pokazując ręką by wszedł- Niall Horan we własnej osobie przynosi mi śniadanie do pokoju. Czy ja śnie?-mówiąc to udawałam podekscytowany głos fanki.
-Hahaha... to może jednak był zły pomysł-wszedł i usiadł na moje nieposłane łóżko.
-Chyba będę musiała częściej ratować Cię od fanek-zaśmiałam się biorąc podanego mi przez Horana hamburgera.
-To chyba nie możliwe, bo po dzisiejszym koncercie lecę do innego kraju na kolejny występ.
-Wszystko jest możliwe-zaśmiałam się-To polecę razem z Tobą jako Twój osobisty ochroniarz.
-Haha... Już to widzę..
-Nie wiesz o mnie wszystkiego...
-No to zamieniam się w słuch.-w tej chwili zrobił zeza, a ja zaczęłam się śmiać.
-Jak by Ci to powiedzieć? Spotkamy się jeszcze nie raz, jeżeli Liam na to pozwoli.
-A co ma do tego Liam?-spytał zdziwiony przegryzając kanapkę.
-No bardzo dużo jak na mojego brata.
-Co..?! Żartujesz sobie?! Liam to twój brat?!-Niall nie dowierzając, wstał z łóżka.
-No może nie jesteśmy podobni do siebie, bo to mój przyrodni brat, do którego właśnie przyjechałam...-powiedziałam to coraz bardziej się uśmiechając i widząc minę Nialla.
-O matko!! Jak ja mogłem tego wszystkiego nie skojarzyć. Przecież Liam dużo o Tobie wspominał. Mówił że masz na imię Monika i że bardzo tęskni za Tobą, a my mu nawet doradzaliśmy żeby Cie tutaj sprowadził. Muszę powiedzieć to chłopakom. Nie uwierzą.-zaczął krzyczeć i na końcu mnie przytulił.
-Nie nic im nie mów mam inny plan-pokazałam by z powrotem usiadł obok mnie.
-Jaki?-spytał zadowolony
-Chciałabym zobaczyć ich reakcje gdy Liam nas sobie przedstawi- uśmiechnęłam się wyobrażając to.
-Hahaha... Też chciałbym to zobaczyć, ale ja głupi jak ja mogłem się nie domyślić.
-Jesteś taki głupi jak reszta zespołu-gdy to powiedziałam zaczęliśmy się śmiać.
-Czyli wychodzi na to, że będziesz dzisiaj na koncercie tak?
-Oczywiście jak mogłabym nie pójść na koncert One Direction- powiedziałam to podkreślając nazwę zespołu w zabawny sposób, rozkładając ręce.
-To świetnie.
-Chłopacy wiedzą że tutaj jesteś?
-Nie a co?-zapytał zdziwiony pytaniem
-To dobrze, więc lepiej wracaj do nich by się nie domyślili że tutaj jesteś -powiedziałam to spychając Nialla z łóżka.
-Dobra, czyli do zobaczenia na koncercie Monika.-uśmiechnął się wychodząc z pokoju.
-Do zobaczenia, a i jeszcze jedno, dziękuje za śniadanie
-Nie ma za co.-powiedział to, obracając się na pięcie i poszedł w kierunku swojego pokoju.
Była już godzina 12:00 do koncertu zostało tylko dwie godziny, więc pora zacząć się szykować. Poszłam wziąć „poranny” prysznic. Wysuszyłam głowę i włożyłam moją piękną sukienkę, którą specjalnie kupiłam na dzisiejsze popołudnie. Popsikałam się moimi ulubionymi perfumami o zapachu maliny. Umalowałam się lekko i wyjęłam z bagażu moją torebkę. Do której włożyłam komórkę i zeszyt do piosenek, który na wszelki wypadek wzięłam, gdyby naszła mnie wena w drodze na koncert.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Jak wam się podoba śniadanie Moniki ;)

piątek, 25 stycznia 2013

Rozdział 3 "Karuzela"

 -A właściwie to jak masz na imię – spytał Harry przyglądając mi się.
-Monika – odparłam czerwieniąc się.
-Ładnie – powiedział Zayn podając mi kartkę z autografami.
Popijając ostatni łyk herbaty nie mogłam w to uwierzyć, że siedzę teraz z trzema chłopakami w bufecie i to niczego sobie chłopakami.
-Będę się zbierać – powiedziałam wstając od stolika.
-Poczekaj pójdziemy z Tobą – powiedział Niall, szturchany przez Harrego.
-Jak chcecie – powiedziałam odchodząc wolnym krokiem, tak by mnie dogonili.
-Jesteś inna niż większość dziewczyn – powiedział Zayn oddając mi kartkę z autografami, o której prawie zapomniałam.
-W jakim sensie inna? – zapytałam zdziwiona.
-No wiesz, nie krzyczysz, nie rzucasz się w ramiona gdy nas widzisz – wytłumaczył Horan.
-A powinnam? –zaśmiałam się.
-Nie, nie… - powiedzieli chórkiem – tak jest dobrze – dodał Harry.
Szliśmy przez chwilę w ciszy, gdy nagle Niall złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę kolejki. Była to wielka karuzela, ruszająca się tak jak w wesołym miasteczku. Zdziwiło mnie to ponieważ byliśmy w hotelu.
-Proszę… Proszę… - zaczął błagać bym wsiadła.
Posłuchałam się niechętnie, po prawej stronie usiadł kolejno Horan, potem Styles, a po mojej lewej Malik. Kręciliśmy się w kółko, aż zobaczyliśmy jak dla Nialla spadły okulary. Dziewczyny na dole zauważyły Nialla i resztę zespołu, zaczęły piszczeć i wołać chłopaków. Kiedy karuzela przestała się kręcić, fanki obiegły nas w koło i prosiły o autografy.
-Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy – szepnął mi do ucha Zayn gdy wysiadaliśmy. Przepchnęłam się przez tłum dziewczyn i odchodząc pomachałam do chłopaków. Podeszłam parę kroków dalej i zauważyłam Louisa, to była jakaś plaga. Widać było, że próbował się schować od tego tłumu, od którego niedawno odeszłam.
Gdy mnie zobaczył było widać, że się wkurzył, pewnie bał się, że zawołam tamte dziewczyny. Próbował się schować za gazetą, odchodząc w drugą stronę. Nie dziwię się, wyglądałam jak fanka. Trzymałam w ręku kartkę z autografami. Podeszłam do niego i go szturchnęłam, odwrócił się trochę przerażony.
-Dam Ci autograf, jeśli nie będziesz piszczeć i nie zawołasz innych – uprzedził mnie.
-Ale ja nie miałam zamiaru piszczeć, ani wołać nikogo – powiedziałam to uśmiechając się.
-Dziękuję – powiedział składając podpis na kartce.
-Tak naprawdę nie chciałam twojego autografu.
-Nie? – zdziwił się.
-Nie, chciałam się spytać, gdzie jest winda.
-Haha, drobna pomyłka z mojej strony. Chodź, pokaże Ci, właśnie się wybierałem do windy.
Zaprowadził mnie i czekaliśmy w milczeniu na windę, wymieniając się uśmiechami. Otworzyły się drzwi windy w których stał uśmiechnięty Niall.
-Co Ty tu robisz? – spytaliśmy się jednocześnie, wymieniając się spojrzeniami i wsiadając do windy.
-Wy się znacie? – spytał zdziwiony Louis.
-Tak, to Monika, uratowała mnie wcześniej przed fankami, a znalazłem się tutaj, bo powiedziałem fankom, że muszę do toalety – Niall uśmiechnął się z satysfakcją, odpowiadając na pytanie.
-Haha, mnie właśnie też uratowała – Louis się zaśmiał.
-Nie prawda, to ty mnie uratowałeś, bo pewnie nie znalazłabym windy, gdyby nie ty.
-Oh, dziękuję – powiedział Louis kłaniając się na wszystkie strony, tak jakby właśnie zakończył jakiś występ. Zaczęliśmy się wszyscy śmiać.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Już trzeci rozdział za nami :)
Zapraszamy jak zawsze do komentowania i oceniania...

czwartek, 24 stycznia 2013

Rozdział 2 "Dziwne spotkanie"

Po około 20 minutach byliśmy na miejscu. Hotel robił wrażenie, ale można było się tego spodziewać po pięciogwiazdkowym. Wysiadłam z limuzyny i widziałam wzrok dziewczyn, które pewnie czekały na kogoś sławnego. Wzięłam sama swoje torby i poszłam do recepcji, tam obsługa zabrała moje torby, czekając  gdzie ma iść. Był to mężczyzna o blond włosach.
-Dzień dobry, mam tutaj zamówiony pokój - zwróciłam się do kobiety z recepcji.
-Nazwisko? – spytała.
-Kowalska – powiedziałam uśmiechając się.
-Tak, oto pani klucze do pokoju 174.
-Proszę za mną – powiedział blondyn.
Weszliśmy na pierwsze piętro, gdzie mieściły się windy. Spojrzałam na godzinę i skręciłam w lewo za chłopakiem z blond włosami. Gdy weszłam do windy i drzwi się zamknęły zorientowałam się, że poszłam nie za tym chłopakiem co powinnam. Tamten był starszy i w stroju hotelowym, a ten jest w około moim wieku i w bluzie z kapturem, który właśnie założył tak bym nie zauważyła jego twarzy. Zaczęłam się śmiać na cały głos i było widać speszoną minę  chłopaka.
-Z czego się śmiejesz? – spytał prawie szeptem.
-Z siebie, właśnie pomyliłam Ciebie z obsługą.
-Mnie? – spytał zdziwiony zdejmując kaptur. Przeżyłam szok to był Niall Horan we własnej osobie.
-Tak Ciebie, przepraszam – uśmiechnęłam się niewinnie.
-Haha… nie ma za co, a gdzie szłaś? – spytał.
-Do pokoju, do którego pewnie teraz nie trafię.
Nagle winda stanęła i weszła grupka dziewczyn z aparatami, zdjęciami i koszulkami z 1D. Popatrzyłam na Nialla, który miał już założony kaptur i puścił do mnie oczko. Dziewczyny piszczały i przekrzykiwały się wzajemnie chociaż nie zauważyły członka zespołu w tej windzie. Raptownie odwróciła się do mnie jedna z nich.
-Widziałaś ich - pokazała plakat One Direction
-Nie - zaprzeczyłam, kłamiąc.
-A ty…? Przypominasz mi kogoś – zaczęła zaglądając pod kaptur. Chłopak się cofnął.
-To mój chłopak – złapałam Nialla pod pachę i się lekko przytuliłam z uśmiechem, a on złapał moją rękę bym nie cofnęła jej.
-Aha… przepraszam – dziewczyna się speszyła.
-Nie ma za co – powiedziałam spoglądając na mojego „chłopaka”, który uśmiechnął się i szepnął mi do ucha – Dzięki – a ja się uśmiechnęłam.
Dziewczyny wysiadły na następnym piętrze w poszukiwaniu zespołu.
-Wielkie dzięki, nie wiem co by się stało żebyś mi nie pomogła – powiedział, gdy zamknęły się drzwi windy.
-Drobiazg.
-Zapraszam Cię na herbatę w ramach rewanżu.
-Dziękuję, chyba nie mam wyboru i tak nie znajdę pokoju.
Kiedy widna wskazała parter Niall założył ponownie kaptur i ciemne okulary z kieszeni.
Zaprowadził mnie do bufetu. Gdzie usiadłam, a chłopak zamówił dwie herbaty i wrócił w towarzystwie bruneta z loczkami. Był to Harry oczywiście, przywitał się ze mną podając mi rękę i dosiadając się.
-Żeby nie ona, zginąłbym zgnieciony przez tłum fanek – pochwalił się Niall zdejmując okulary i kaptur.
-Przesadzasz, były tylko cztery dziewczyny, dał byś rade.
-No… no… ładna historia, chyba zasłużyłaś na autograf i oklaski – powiedział Harry wyciągając kartkę i podpisując się. Potem Niall się podpisał rysując jeszcze całusa na kartce… kiedy właśnie przyszedł Zayn dosiadając się i patrząc na to co robi kolega.
-Cześć. Widzę, że osobiste autografy rozdajecie – powiedział Zayn zabierając kartkę i długopis.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
I o to kolejny rozdział :)
Zapraszamy do komentowania... .

Rozdział 1 "Lotnisko"

Wysiadłam z samolotu, weszłam na lotnisko, było pełno ludzi. Pewnie czekali na wracających zza granicy bliskich. Nienawidzę latać, ale czego się nie robi dla ważnych osób. Choć wiedziałam, że mój przyrodni mnie nie odbierze, bo nie ma teraz czasu, to i tak rozglądałam się w tłumie, aby go zobaczyć. Większość osób trzymała kartki z nazwiskami osób swoich bliskich. Nagle zobaczyłam kartkę z napisem „Monika Kowalska”. Trzymał ją dobrze zbudowany mężczyzna, pewnie ochroniarz wysłany przez brata. Podeszłam do niego niepewnie
-To ja…- powiedziałam lekko się uśmiechając.
Wyjął z kieszeni zdjęcie na którym byłam ja i mój brat przytuleni do siebie z wielkimi bananami na twarzy (uśmiechami). Popatrzyłam na nie, wtedy on spojrzał na zdjęcie potem na mnie, a ja uśmiechnęłam się w taki sam sposób jak na zdjęciu.
-Zgadza się. Możemy już iść, limuzyna czeka.
-Dobrze, tylko muszę jeszcze odebrać swoje bagaże.
-Może odprowadzę Cię do limuzyny i ja odbiorę bagaż- powiedział to prowadząc mnie do wyjścia.
-Mi pasuje. Bagaż jest koloru fioletowego w białe kwiatki i jest oczywiście podpisany- powiedziałam. Wyszliśmy z lotniska i od razu zauważyłam czarną limuzynę. Ochroniarz otworzył mi drzwi, a ja dziękując wsiadłam. Od razu napisałam sms'a do braciszka.
      „Właśnie przyleciałam, szkoda, że Cię tu nie ma. Czemu kazałeś
       wynająć limuzynę i przysłałeś ochroniarza, przecież wiesz, że nie
       lubię jak wydajesz na mnie niepotrzebne pieniądze…
       Mogłam pojechać taksówką do hotelu. Ale i tak Cię kocham…”
po pewnym czasie przyszła odpowiedź
      „Wiem, że chciałabyś bym to ja po Ciebie przyjechał, ale wiesz,
       że jestem zajęty i spotkamy się dopiero jutro po koncercie.
       A co do limuzyny i ochroniarza to wolałbym, żebyś się nie
       zgubiła ze swoją „dużą”(świetną) orientacją w terenie.
       Ps. Też Cię kocham”
Uśmiechnięta westchnęłam i wyjęłam słuchawki z kieszeni i włączyłam muzykę. Po 10 minutach wrócił ochroniarz z moimi torbami i usiadł z przodu. Po drodze otworzył szybkę, która dzieliła mnie od kierowcy.
-Nie przedstawiłem się, jestem Peter, ale mów mi Pit. Jestem ochroniarzem chłopaków. Jak ci minął lot? – spytał wyglądając przez okienko.
-Beznadziejnie, więcej w życiu nie będę latać samolotem- powiedziałam to krzyżując ręce w geście sprzeciwu.
-Oj chyba będziesz musiała, bo chłopacy często latają i to własnym samolotem.
-Nie, tylko nie to!
-Liam to twój brat. Tak? –spytał.
-Tak, mój przyrodni brat. Nasi rodzice kiedyś przed wypadkiem byli razem, no i tak zostało.
-Aha- przytaknął w geście zrozumienia.
-No tak Liam dużo o Tobie opowiadał- uśmiechnął się.
-Niby co mówił?- byłam bardzo ciekawa, ponieważ Liam to nie tylko mój brat przyrodni, ale także ktoś więcej. Jest moim najlepszym przyjacielem.
-Opowiadał o tym, że gdyby nie Ty to by nie robił tego co teraz robi i co kocha, oraz mówił że jesteś najważniejszą osobą w jego życiu i także, że nigdy nie będzie w stanie odwdzięczyć Ci za to.
-Oj tam, przesadza. To miło z jego strony. Co prawda namówiłam go do wzięcia udziału w castingu do X-Factora, ale to wyłącznie dzięki sobie go wygrał.
-Nie bądź taka skromna, a ty też śpiewasz czy nie? –zapytał.
-Śpiewam, ale tylko dla siebie i wyłącznie dla siebie.
-Haha...- zaśmiał się - widać, że to rodzinne - Peter uśmiechnął się i zamknął okienko. Ja włożyłam z powrotem słuchawki do uszu, bo właśnie szła moja ulubiona piosenka brata zespołu „Kiss You”.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
I jak wam się podoba pierwszy rozdział opowiadania ?
Piszcie w komentarzach. Niebawem pojawi się kolejny rozdział :)