Zaczynamy znów bloga, niestety nie będzie to kontynuacja tego bloga, a w ogóle coś innego. Mamy nadzieje że spodoba Wam się nowy blog i zostaniecie z nami na dłużej. :)
Coś o nowym blogu? Hmm... na pewno będzie ciekawie i różnorodnie. Zamierzamy opisywać własne wspomnienia, oraz może znajdą się tam kilka krótkich historyjek. Chętnie również odpowiemy na Wasze pytania, a w miarę możliwości spróbujemy rozwiązać Wasze problemy, wystarczy że opiszecie nam w komentarzu Wasz problem, a my spróbujemy pokazać Wam obiektywne rozwiązanie tego problemu.
Na razie dopiero zaczynamy prowadzenie tego nowego blogu, ale mam nadzieje że znajdą się osoby chętne do czytania go i komentowania. Również mile widziane są podpowiedzi o czym mamy pisać. :D
Co tu więcej w tym temacie? Po prostu zapraszamy :)
a o to link do nowego bloga: http://wspomnienia-aia.blogspot.com/
rządni przygód :D
wtorek, 10 czerwca 2014
poniedziałek, 22 lipca 2013
Rozdział 7 „Za kulisami”
Zeszliśmy ze sceny i od razu naskoczyłam z pretensjami do Liama.
-Jak mogłeś mnie tak wystawić, na takie pośmiewisko?! Przecież wiesz, że nienawidzę wystąpień publicznych. Dlaczego to zrobiłeś?-warknęłam.
-Pośmiewisko? Przecież pięknie zaśpiewałaś… - wtrącił się Naill
-Kiedyś to musiało nastąpić. Prędzej czy później mi podziękujesz, bo będziesz musiała się przyzwyczaić. Nie pozwolę Ci zmarnować Twojego talentu. Pamiętasz jak się bałem przed występem w X-Factor, a ty mi wtedy powiedziałaś, że dam sobie rady, bo wierzysz we mnie. Wiec ja teraz wierze w Ciebie - powiedział nie wzruszony moim zdenerwowaniem Liam.
-Nie przekręcaj kota ogonem, to żadne wytłumaczenie- powiedziałam -Eh… dobra niech Ci będzie, ale to nie oznacza że chce więcej takich niespodzianek, dobrze?- odpuściłam, bo wiedziałam że kłócąc się i tak nic nie zdziałam.
-Zastanowię się –uśmiechnął się łobuzersko i mocno mnie przytulił-Stęskniłem się-szepnął mi do ucha, a w odpowiedzi wtuliłam się w niego mocniej.
-Może nam to wszystko wytłumaczycie- powiedział Harry siadając na kanape z skrzyżowanymi rękoma.
-No właśnie, zamieniamy się w słuch-powiedział Louis siadając na kanape i błaznując Harrego.
-A więc może ja zacznę-powiedział Liam- Monika jest moja przyrodnią siostrą o której Wam opowiadałem. Jej mama i mój tata przed śmiercią byli razem, a teraz Monika przyjechała z Polski gdzie mieszkała u swojej Babci. Będzie teraz mieszkała i podróżowała razem z nami.
-Za przeproszeniem-przerwał Louis- ale ktoś nas w ogóle o zgodę pytał?
-A masz coś przeciwko, bo jeżeli tak to ja chętnie wrócę do Polski.
-Nieee... nie ma mowy!!!- krzyknął Niall. Zdziwiłam się zachowaniem Niall'a ledwo co mnie znał, a już stanął w mojej obronie.
-To może zróbmy głosowanie-powiedział Harry-Kto jest za tym żeby Monika została ręka do góry. Wszyscy podnieśli ręce oprócz mnie.
-No to przegłosowane. Monika zostaje-ucieszył się Niall.
-To po co w ogóle głosowaliśmy- zaśmiał się Louis.
Gdy wszyscy wybuchli śmiechem patrzyłam na Zayna który w ogóle się nie odezwał ani razu. Czasem tylko przyłapywałam go na zerkaniu w moją stronę. Chłopacy poszli się przebrać, a ja czekałam na nich na podwórku słuchając muzyki. Pierwszy przyszedł Liam, ubrany był w czarne rurki i rozpiętą w kratkę koszule spod której widać było biały podkoszulek. Ściągnęłam słuchawki z uszu i od razu spytałam go o zachowanie Zayna po koncercie. Wytłumaczył mi, że jest on osobą nieśmiałą, no i pewnie nie chciał przeszkadzać w naszej „kłótni”. Kiedy wszyscy chłopacy wrócili już przebrani wsiedliśmy do czarnej limuzyny i pojechaliśmy do hotelu.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Przepraszamy, że tak długo nie dodawałyśmy rozdziału.
Postaramy się to nadrobić, ale prowadzenie dwóch blogów na raz, to naprawdę duże wyzwanie i sporo obowiązków.
Mamy nadzieje, że ten rozdział wam się spodoba :)
Ps. Kolejny już wkrótce...
-Jak mogłeś mnie tak wystawić, na takie pośmiewisko?! Przecież wiesz, że nienawidzę wystąpień publicznych. Dlaczego to zrobiłeś?-warknęłam.
-Pośmiewisko? Przecież pięknie zaśpiewałaś… - wtrącił się Naill
-Kiedyś to musiało nastąpić. Prędzej czy później mi podziękujesz, bo będziesz musiała się przyzwyczaić. Nie pozwolę Ci zmarnować Twojego talentu. Pamiętasz jak się bałem przed występem w X-Factor, a ty mi wtedy powiedziałaś, że dam sobie rady, bo wierzysz we mnie. Wiec ja teraz wierze w Ciebie - powiedział nie wzruszony moim zdenerwowaniem Liam.
-Nie przekręcaj kota ogonem, to żadne wytłumaczenie- powiedziałam -Eh… dobra niech Ci będzie, ale to nie oznacza że chce więcej takich niespodzianek, dobrze?- odpuściłam, bo wiedziałam że kłócąc się i tak nic nie zdziałam.
-Zastanowię się –uśmiechnął się łobuzersko i mocno mnie przytulił-Stęskniłem się-szepnął mi do ucha, a w odpowiedzi wtuliłam się w niego mocniej.
-Może nam to wszystko wytłumaczycie- powiedział Harry siadając na kanape z skrzyżowanymi rękoma.
-No właśnie, zamieniamy się w słuch-powiedział Louis siadając na kanape i błaznując Harrego.
-A więc może ja zacznę-powiedział Liam- Monika jest moja przyrodnią siostrą o której Wam opowiadałem. Jej mama i mój tata przed śmiercią byli razem, a teraz Monika przyjechała z Polski gdzie mieszkała u swojej Babci. Będzie teraz mieszkała i podróżowała razem z nami.
-Za przeproszeniem-przerwał Louis- ale ktoś nas w ogóle o zgodę pytał?
-A masz coś przeciwko, bo jeżeli tak to ja chętnie wrócę do Polski.
-Nieee... nie ma mowy!!!- krzyknął Niall. Zdziwiłam się zachowaniem Niall'a ledwo co mnie znał, a już stanął w mojej obronie.
-To może zróbmy głosowanie-powiedział Harry-Kto jest za tym żeby Monika została ręka do góry. Wszyscy podnieśli ręce oprócz mnie.
-No to przegłosowane. Monika zostaje-ucieszył się Niall.
-To po co w ogóle głosowaliśmy- zaśmiał się Louis.
Gdy wszyscy wybuchli śmiechem patrzyłam na Zayna który w ogóle się nie odezwał ani razu. Czasem tylko przyłapywałam go na zerkaniu w moją stronę. Chłopacy poszli się przebrać, a ja czekałam na nich na podwórku słuchając muzyki. Pierwszy przyszedł Liam, ubrany był w czarne rurki i rozpiętą w kratkę koszule spod której widać było biały podkoszulek. Ściągnęłam słuchawki z uszu i od razu spytałam go o zachowanie Zayna po koncercie. Wytłumaczył mi, że jest on osobą nieśmiałą, no i pewnie nie chciał przeszkadzać w naszej „kłótni”. Kiedy wszyscy chłopacy wrócili już przebrani wsiedliśmy do czarnej limuzyny i pojechaliśmy do hotelu.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Przepraszamy, że tak długo nie dodawałyśmy rozdziału.
Postaramy się to nadrobić, ale prowadzenie dwóch blogów na raz, to naprawdę duże wyzwanie i sporo obowiązków.
Mamy nadzieje, że ten rozdział wam się spodoba :)
Ps. Kolejny już wkrótce...
niedziela, 23 czerwca 2013
Zaczynamy!!
Wznawiamy kontynuacje bloga!! Zaczynają się wakacje, a wiec czas wolny na dalsze rozdziały opowiadania. Myślimy, że nie zanudziliśmy Was za bardzo i dalej będziecie czytać i komentować nasze kolejne rozdziały. Mamy nadzieje że naszych czytelników będzie coraz więcej i więcej...
Życzymy miłego czytania i komentowania :)
ps:. Jeśli chcecie o coś zapytać, piszcie śmiało w komentarzach, a chętnie udzielimy odpowiedzi.
Życzymy miłego czytania i komentowania :)
ps:. Jeśli chcecie o coś zapytać, piszcie śmiało w komentarzach, a chętnie udzielimy odpowiedzi.
czwartek, 21 marca 2013
poniedziałek, 18 marca 2013
siemka
Z wielką przykrością musimy oświadczyć że blog zostanie zawieszony na pewien czas ;/
Mamy za dużo obowiązków na głowie i się nie wyrabiamy, ale obiecujemy gdy tylko znajdziemy trochę więcej czasu, powrócimy do prowadzenia bloga z wielka przyjemnością. Jeżeli macie jakieś jeszcze pytania z chęcią Wam odpowiemy. Przepraszamy za wszystko i dziękujemy że czytacie naszego bloga :)
Mamy za dużo obowiązków na głowie i się nie wyrabiamy, ale obiecujemy gdy tylko znajdziemy trochę więcej czasu, powrócimy do prowadzenia bloga z wielka przyjemnością. Jeżeli macie jakieś jeszcze pytania z chęcią Wam odpowiemy. Przepraszamy za wszystko i dziękujemy że czytacie naszego bloga :)
niedziela, 3 lutego 2013
Rozdział 6 "Ujawniony Talent"
Gdy chłopacy skończyli śpiewać, na scenę wnieśli kanapę i Liam schodząc ze sceny zaczął mówić.
-Chciałbym przedstawić wam pewną osobę, bez której nie byłoby mnie tutaj. Ma na imię Monika i dla mnie jest kimś wyjątkowym – mówiąc to podszedł do mnie i złapał mnie za rękę – Jest moją najlepszą przyjaciółką, a zarazem przyrodnią siostrą. Dużo razem przeszliśmy, ale to tylko nas zbliżyło do siebie. – wchodziliśmy na scenę, gdzie Louis, Harry i Zayn stali jak zamurowani – Nie wiem co bym bez niej zrobił i bardzo się cieszę, że od dzisiaj będzie przy mnie. Myślę, że ją pokochacie tak jak ja ją kocham. – właśnie teraz mocno mnie przytulił – A teraz oczywiście dalsza część koncertu, a mianowicie pytania na Twittera. Odpowiemy tylko na 10 pytań, oczywiście mogą dotyczyć także Moniki, - uśmiechnął się do mnie, a ja popatrzyłam na niego tak jakbym chciała go zabić za to całe przedstawienie, ale on uśmiechnął się jeszcze bardziej i posadził mnie na kanapie.
-No, no Monika, ładne wejście. – powiedział Niall.
-Potem sobie pogadamy – powiedział Louis patrząc na mnie i na Liama.
-Właśnie, a więc mamy pierwsze pytanie. – powiedział Harry.
-Liam czy jesteś spokrewniony z Moniką? – przeczytał Niall.
-Wiedziałem, że padnie takie pytanie. Już tłumaczę… Ja i Monika nie jesteśmy spokrewnieni. Nasi rodzice byli kiedyś razem.
-Potwierdzam – zaśmiałam się.
-Już mamy kolejne pytanie – powiedział Zayn – Monika czy potrafisz śpiewać, jak tak to czy mogłabyś zaśpiewać jakąś piosenkę chłopaków.
-Właśnie takiego pytania się obawiałam, nie wiem czy potrafię, ale na pewno nie chcielibyście tego słyszeć.
-No Monika, jak Ty nie potrafisz śpiewać, to ja nie nazywam się Liam Payne – powiedział mój braciszek prowokując mnie tym.
-Przecież wiesz, że nie śpiewać przed publicznością- próbowałam wszelkimi siłami nie za śpiewać.
-Prosimy-powiedział Niall
-No właśnie prosimy-powiedzieli jednocześnie Zayn i Harry
-Okey. Sami chcieliście, ale policzymy się potem- powiedziałam groźnie w stronę Liama.
-Ale macie mi pomóc, bo sama nie dam rady-stwierdziłam załamana.
-Dobrze, a jaką piosenkę wybierasz?-spytał Louis
-Może "What Makes You Beautiful"?
-Dobry wybór-powiedział Harry
Została puszczona muzyka, a mi nogi zaczęły się uginać od stresu. Na szczęście siedziałam na kanapie. Wzięłam głęboki wdech, zamknęłam oczy i zaczęłam śpiewać. Słychać było grobową ciszę i tylko mój śpiew. Skończyłam na pierwszej zwrotce i refrenie. Gdy otworzyłam oczy chłopacy stali jak wryci. Byli mocniej zdziwieni nawet mocniej niż wtedy gdy dowiedzieli się że jestem siostrą Liama. Tylko Liam znał mój śpiew więc pierwszy się ocknął i zaczął klaskać a za nim wzięła przykład cała widownia, a ja się oczywiście zawstydziłam.
-Mieliście mi pomóc! Ostrzegałam że nie chcielibyście tego słyszeć.
-Żartujesz sobie?-powiedział Niall- Ty śpiewasz lepiej ode mnie. Dziewczyno Ty masz wielki talent. Jak udało Ci się trzymać go w ukryciu?
-Prosiłem ją wiele razy by poszła razem ze mną do X-Factora, ale jej nieśmiałość i upartość zawsze były górą-powiedział z dumą Liam.
-To chyba jakiś żart, albo to nie ona śpiewała-powiedział Louis, który stał dalej osłupiały w jednym miejscu.
-To wy jeszcze jej nie znacie. Ma bardzo dużo talentów, ale skromność mówi jej co innego-powiedział Liam poklepując Louisa po plecach.
-Dobra, przestańcie!-powiedziałam podniesionym głosem- to chyba jest wasz koncert i może wrócimy do innych pytań?
-A więc następne powiedział Harry, widząc moje zdenerwowanie.
Reszta Koncertu przebiegła dość szybko. Było kilka pytań do chłopaków. Typu wymarzona dziewczyna, ulubiona książka itp. Było tylko jeszcze jedno pytanie do mnie, czy mam chłopaka. Oczywiście zaprzeczyłam. No bo jak z moją urodą i brakiem talentów można mieć chłopaka :P
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
No i mamy kolejny rozdział :)
Następne rozdziały będziemy publikować w weekendy jakby coś :P
***Bardzo prosimy osoby anonimowe o dodawanie do komentarzy imienia/nicka byśmy mogły was rozróżniać (z góry dziękujemy)
Oczywiście jak zawsze Zapraszamy do komentowania...
-Chciałbym przedstawić wam pewną osobę, bez której nie byłoby mnie tutaj. Ma na imię Monika i dla mnie jest kimś wyjątkowym – mówiąc to podszedł do mnie i złapał mnie za rękę – Jest moją najlepszą przyjaciółką, a zarazem przyrodnią siostrą. Dużo razem przeszliśmy, ale to tylko nas zbliżyło do siebie. – wchodziliśmy na scenę, gdzie Louis, Harry i Zayn stali jak zamurowani – Nie wiem co bym bez niej zrobił i bardzo się cieszę, że od dzisiaj będzie przy mnie. Myślę, że ją pokochacie tak jak ja ją kocham. – właśnie teraz mocno mnie przytulił – A teraz oczywiście dalsza część koncertu, a mianowicie pytania na Twittera. Odpowiemy tylko na 10 pytań, oczywiście mogą dotyczyć także Moniki, - uśmiechnął się do mnie, a ja popatrzyłam na niego tak jakbym chciała go zabić za to całe przedstawienie, ale on uśmiechnął się jeszcze bardziej i posadził mnie na kanapie.
-No, no Monika, ładne wejście. – powiedział Niall.
-Potem sobie pogadamy – powiedział Louis patrząc na mnie i na Liama.
-Właśnie, a więc mamy pierwsze pytanie. – powiedział Harry.
-Liam czy jesteś spokrewniony z Moniką? – przeczytał Niall.
-Wiedziałem, że padnie takie pytanie. Już tłumaczę… Ja i Monika nie jesteśmy spokrewnieni. Nasi rodzice byli kiedyś razem.
-Potwierdzam – zaśmiałam się.
-Już mamy kolejne pytanie – powiedział Zayn – Monika czy potrafisz śpiewać, jak tak to czy mogłabyś zaśpiewać jakąś piosenkę chłopaków.
-Właśnie takiego pytania się obawiałam, nie wiem czy potrafię, ale na pewno nie chcielibyście tego słyszeć.
-No Monika, jak Ty nie potrafisz śpiewać, to ja nie nazywam się Liam Payne – powiedział mój braciszek prowokując mnie tym.
-Przecież wiesz, że nie śpiewać przed publicznością- próbowałam wszelkimi siłami nie za śpiewać.
-Prosimy-powiedział Niall
-No właśnie prosimy-powiedzieli jednocześnie Zayn i Harry
-Okey. Sami chcieliście, ale policzymy się potem- powiedziałam groźnie w stronę Liama.
-Ale macie mi pomóc, bo sama nie dam rady-stwierdziłam załamana.
-Dobrze, a jaką piosenkę wybierasz?-spytał Louis
-Może "What Makes You Beautiful"?
-Dobry wybór-powiedział Harry
Została puszczona muzyka, a mi nogi zaczęły się uginać od stresu. Na szczęście siedziałam na kanapie. Wzięłam głęboki wdech, zamknęłam oczy i zaczęłam śpiewać. Słychać było grobową ciszę i tylko mój śpiew. Skończyłam na pierwszej zwrotce i refrenie. Gdy otworzyłam oczy chłopacy stali jak wryci. Byli mocniej zdziwieni nawet mocniej niż wtedy gdy dowiedzieli się że jestem siostrą Liama. Tylko Liam znał mój śpiew więc pierwszy się ocknął i zaczął klaskać a za nim wzięła przykład cała widownia, a ja się oczywiście zawstydziłam.
-Mieliście mi pomóc! Ostrzegałam że nie chcielibyście tego słyszeć.
-Żartujesz sobie?-powiedział Niall- Ty śpiewasz lepiej ode mnie. Dziewczyno Ty masz wielki talent. Jak udało Ci się trzymać go w ukryciu?
-Prosiłem ją wiele razy by poszła razem ze mną do X-Factora, ale jej nieśmiałość i upartość zawsze były górą-powiedział z dumą Liam.
-To chyba jakiś żart, albo to nie ona śpiewała-powiedział Louis, który stał dalej osłupiały w jednym miejscu.
-To wy jeszcze jej nie znacie. Ma bardzo dużo talentów, ale skromność mówi jej co innego-powiedział Liam poklepując Louisa po plecach.
-Dobra, przestańcie!-powiedziałam podniesionym głosem- to chyba jest wasz koncert i może wrócimy do innych pytań?
-A więc następne powiedział Harry, widząc moje zdenerwowanie.
Reszta Koncertu przebiegła dość szybko. Było kilka pytań do chłopaków. Typu wymarzona dziewczyna, ulubiona książka itp. Było tylko jeszcze jedno pytanie do mnie, czy mam chłopaka. Oczywiście zaprzeczyłam. No bo jak z moją urodą i brakiem talentów można mieć chłopaka :P
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
No i mamy kolejny rozdział :)
Następne rozdziały będziemy publikować w weekendy jakby coś :P
***Bardzo prosimy osoby anonimowe o dodawanie do komentarzy imienia/nicka byśmy mogły was rozróżniać (z góry dziękujemy)
Oczywiście jak zawsze Zapraszamy do komentowania...
wtorek, 29 stycznia 2013
Rozdział 5 "Ujawniona"
Tak ubrana wyszłam z hotelowego pokoju. Czekając na windę spotkałam wszystkich czterech członków zespołu, oczywiście oprócz mojego brata Liama.
-Ulala… - powiedział Louis – czyżby to moja wybawczyni?
-Jaka twoja, jak moja –powiedział Niall popychając Louisa.
-Nasza – powiedział Harry przytulając Louisa i Nialla.
-Ani twoja –popatrzyłam na Louisa – ani twoja – tym razem spojrzałam na Nialla, który o wszystkim wiedział – ani wasza. Jestem już przez kogoś zajęta – wchodząc do windy uśmiechnęłam się do Nialla.
-Wiedziałem, że to nie może być tak piękne, żeby było możliwe. – powiedział Zayn udając załamanego.
-A gdzie panienka się wybiera, że tak ładnie się wystroiła? – spytał Louis, wchodząc jako ostatni do windy – a niech zgadnę, pewnie do tego szczęściarza, który panienkę zajął.
-A nie powiem – założyłam ręce na znak buntu. – dowiecie się w swoim czasie – zaczęłam się śmieć i widziałam jak Niall po wstrzymuje się od śmiechu.
-Dowiemy? – zdziwił się Zayn .
Wysiadłam z windy a przy recepcji czekał już na mnie Peter.
-Pit? co ty tu robisz przecież masz dzisiaj wolne. – zdziwił się Harry.
-No nie zupełnie. Gotowa? – zwrócił się do mnie Pit.
-Tak, możemy już jechać – powiedziałam uśmiechając się do chłopaków na znak pożegnania.
-To wy się znacie? – powiedzieli chórkiem Harry, Zayn i Louis.
-Może znamy, może nie… - puściłam oczko do Pita. – To do zobaczenia – powiedziałam i wyszliśmy.
-Do zobaczenia? – powiedział, a raczej spytał zdziwiony Zayn.
Wyszliśmy z Peterem z hotelu i wsiedliśmy do limuzyny. Na miejscu byliśmy po 10 minutach. Otworzył nam drzwi mężczyzna w garniturze. Peter zaprowadził mnie za kulisy do jakiegoś pomieszczenia z sofą. Na którą usiadłam i dostałam szklankę wody mineralnej. Miałam tam poczekać, aż zacznie się koncert, czyli jakieś 20 minut. W pomieszczeniu zostałam sama, więc wyciągnęłam długopis oraz zeszyt i zaczęłam pisać piosenkę. Po 5 minutach miałam jedną zwrotkę i refren. Po kolejnych 10 minutach miałam już całą piosenkę. Pozostałe 5 minut wolnego czasu spędziłam na wystukiwaniu rytmu długopisem o kolana do mojej piosenki. Nagle przyszedł Peter informując mnie, że koncert już się zaczął i przeprasza za to, że dopiero przyszedł, gdyż wcześniej nie miał czasu. Szliśmy korytarzem, słychać było nasilające się z każdym metrem piski dziewczyn. Nareszcie weszliśmy na widownię, było pełno dziewczyn. Stanęliśmy wraz z Pitem na środku pierwszego rzędu, przed barierkami dzielącymi scenę od widowni. Chłopacy śpiewali utwór „I wanted”, Liam także był na scenie. Miałam ochotę wskoczyć tam i go mocno przytulić, ale moja nieśmiałość na to by mi nie pozwoliła. Pierwszy zobaczył mnie Niall, który lekko się uśmiechnął. Widocznie szukał mnie cały czas na widowni. Następnie zobaczył mnie Louis, który podczas śpiewania podszedł do Harrego, szepnął mu coś do ucha, a później wskazał mnie palcem. Zauważył to Zayn, który pomachał mi z uśmiechem. Na samym końcu, gdy już śpiewali refren, zobaczył mnie Liam. Natychmiast zszedł ze sceny i mnie mocno przytulił. Widziałam wtedy miny chłopaków, którzy nie wiedzieli co się dzieje i dlaczego Liam przytula „jakąś obcą dziewczynę”. Po przytuleniu mnie, Liam odsunął się i szepnął mi, że cieszy się, że przyleciałam. Gdy wracał na scenę, pokazał mi palcem żebym zaczekała na niego tam, gdzie teraz jestem.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Kolejny rozdział za nami...
KOMENTUJCIE :D
-Ulala… - powiedział Louis – czyżby to moja wybawczyni?
-Jaka twoja, jak moja –powiedział Niall popychając Louisa.
-Nasza – powiedział Harry przytulając Louisa i Nialla.
-Ani twoja –popatrzyłam na Louisa – ani twoja – tym razem spojrzałam na Nialla, który o wszystkim wiedział – ani wasza. Jestem już przez kogoś zajęta – wchodząc do windy uśmiechnęłam się do Nialla.
-Wiedziałem, że to nie może być tak piękne, żeby było możliwe. – powiedział Zayn udając załamanego.
-A gdzie panienka się wybiera, że tak ładnie się wystroiła? – spytał Louis, wchodząc jako ostatni do windy – a niech zgadnę, pewnie do tego szczęściarza, który panienkę zajął.
-A nie powiem – założyłam ręce na znak buntu. – dowiecie się w swoim czasie – zaczęłam się śmieć i widziałam jak Niall po wstrzymuje się od śmiechu.
-Dowiemy? – zdziwił się Zayn .
Wysiadłam z windy a przy recepcji czekał już na mnie Peter.
-Pit? co ty tu robisz przecież masz dzisiaj wolne. – zdziwił się Harry.
-No nie zupełnie. Gotowa? – zwrócił się do mnie Pit.
-Tak, możemy już jechać – powiedziałam uśmiechając się do chłopaków na znak pożegnania.
-To wy się znacie? – powiedzieli chórkiem Harry, Zayn i Louis.
-Może znamy, może nie… - puściłam oczko do Pita. – To do zobaczenia – powiedziałam i wyszliśmy.
-Do zobaczenia? – powiedział, a raczej spytał zdziwiony Zayn.
Wyszliśmy z Peterem z hotelu i wsiedliśmy do limuzyny. Na miejscu byliśmy po 10 minutach. Otworzył nam drzwi mężczyzna w garniturze. Peter zaprowadził mnie za kulisy do jakiegoś pomieszczenia z sofą. Na którą usiadłam i dostałam szklankę wody mineralnej. Miałam tam poczekać, aż zacznie się koncert, czyli jakieś 20 minut. W pomieszczeniu zostałam sama, więc wyciągnęłam długopis oraz zeszyt i zaczęłam pisać piosenkę. Po 5 minutach miałam jedną zwrotkę i refren. Po kolejnych 10 minutach miałam już całą piosenkę. Pozostałe 5 minut wolnego czasu spędziłam na wystukiwaniu rytmu długopisem o kolana do mojej piosenki. Nagle przyszedł Peter informując mnie, że koncert już się zaczął i przeprasza za to, że dopiero przyszedł, gdyż wcześniej nie miał czasu. Szliśmy korytarzem, słychać było nasilające się z każdym metrem piski dziewczyn. Nareszcie weszliśmy na widownię, było pełno dziewczyn. Stanęliśmy wraz z Pitem na środku pierwszego rzędu, przed barierkami dzielącymi scenę od widowni. Chłopacy śpiewali utwór „I wanted”, Liam także był na scenie. Miałam ochotę wskoczyć tam i go mocno przytulić, ale moja nieśmiałość na to by mi nie pozwoliła. Pierwszy zobaczył mnie Niall, który lekko się uśmiechnął. Widocznie szukał mnie cały czas na widowni. Następnie zobaczył mnie Louis, który podczas śpiewania podszedł do Harrego, szepnął mu coś do ucha, a później wskazał mnie palcem. Zauważył to Zayn, który pomachał mi z uśmiechem. Na samym końcu, gdy już śpiewali refren, zobaczył mnie Liam. Natychmiast zszedł ze sceny i mnie mocno przytulił. Widziałam wtedy miny chłopaków, którzy nie wiedzieli co się dzieje i dlaczego Liam przytula „jakąś obcą dziewczynę”. Po przytuleniu mnie, Liam odsunął się i szepnął mi, że cieszy się, że przyleciałam. Gdy wracał na scenę, pokazał mi palcem żebym zaczekała na niego tam, gdzie teraz jestem.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Kolejny rozdział za nami...
KOMENTUJCIE :D
niedziela, 27 stycznia 2013
Pare tekstów ''1D nie byłem aż taki pijany'' :)
Piszcie który najlepszy ;)
***
***
Harry: Nie byłem, aż
tak pijany...
Liam: Stary wpisałeś w google Harry Styles i mówiłeś że ma zajebistsze loki od ciebie.
Zayn: Nie byłem aż tak pijany...
Louis: Stary złapałeś kota na ulicy i pytałeś co zrobił z mufasą.
Niall: Nie byłem aż tak pijany...
Harry: Stary siedziałeś w szafie przytulając się do wieszaka i mówiłeś że lubisz ciche dziewczyny.
Louis: Nie byłem aż tak pijany...
Zayn: Stary stanąłeś przed lustrem krzycząc to Louis Tomlinson i prosiłeś o autograf.
Liam: Nie byłem aż tak pijany...
Niall: Zadzwoniłeś do królowej i pytałeś się czy wyskoczy z tobą na drinka.
Harry: Nie byłem aż tak pijany...
Liam: Stary wlazłeś do szafy i pytałeś się gdzie jest Narnia.
Zayn: Nie byłem, aż tak pijany...
Louis: Stary rzuciłeś mojego chomika, krzycząc Pikachu wybieram cię.
Niall: Nie byłem aż tak pijany...
Harry: Stary wlazłeś do kominka i krzyczałeś na Pokątną.
Louis: Nie byłem, aż tak pijany...
Zayn: Stary pytałeś się swojej dziewczyny, czy jest wolna.
Liam: Nie byłem, aż tak pijany.
Niall: Stary biegałeś po komisariacie, krzycząc że znalazłeś wioskę smerfów.
Harry: Nie byłem, aż tak pijany...
Liam: Stary wbiegłeś na ścianę krzycząc peron 9 i 3/4.
Zayn: Nie byłem, aż tak pijany...
Louis: Spędziłeś pół godziny w wannie szukając Nemo.
Niall: Nie byłem aż tak pijany...
Harry: Stary zakosiłeś mamie obrączkę, mówiąc Frodo musimy zniszczyć ten pierścień.
Louis: Nie byłem, aż tak pijany...
Zayn: Stary wrzuciłeś swoją mamę do basenu, krzycząc "UWOLNIĆ ORKĘ".
Liam: Nie byłem, aż tak pijany...
Niall: Stary dałeś mi swoją skarpetkę, mówiąc Zgredku jesteś wolny.
Liam: Stary wpisałeś w google Harry Styles i mówiłeś że ma zajebistsze loki od ciebie.
Zayn: Nie byłem aż tak pijany...
Louis: Stary złapałeś kota na ulicy i pytałeś co zrobił z mufasą.
Niall: Nie byłem aż tak pijany...
Harry: Stary siedziałeś w szafie przytulając się do wieszaka i mówiłeś że lubisz ciche dziewczyny.
Louis: Nie byłem aż tak pijany...
Zayn: Stary stanąłeś przed lustrem krzycząc to Louis Tomlinson i prosiłeś o autograf.
Liam: Nie byłem aż tak pijany...
Niall: Zadzwoniłeś do królowej i pytałeś się czy wyskoczy z tobą na drinka.
Harry: Nie byłem aż tak pijany...
Liam: Stary wlazłeś do szafy i pytałeś się gdzie jest Narnia.
Zayn: Nie byłem, aż tak pijany...
Louis: Stary rzuciłeś mojego chomika, krzycząc Pikachu wybieram cię.
Niall: Nie byłem aż tak pijany...
Harry: Stary wlazłeś do kominka i krzyczałeś na Pokątną.
Louis: Nie byłem, aż tak pijany...
Zayn: Stary pytałeś się swojej dziewczyny, czy jest wolna.
Liam: Nie byłem, aż tak pijany.
Niall: Stary biegałeś po komisariacie, krzycząc że znalazłeś wioskę smerfów.
Harry: Nie byłem, aż tak pijany...
Liam: Stary wbiegłeś na ścianę krzycząc peron 9 i 3/4.
Zayn: Nie byłem, aż tak pijany...
Louis: Spędziłeś pół godziny w wannie szukając Nemo.
Niall: Nie byłem aż tak pijany...
Harry: Stary zakosiłeś mamie obrączkę, mówiąc Frodo musimy zniszczyć ten pierścień.
Louis: Nie byłem, aż tak pijany...
Zayn: Stary wrzuciłeś swoją mamę do basenu, krzycząc "UWOLNIĆ ORKĘ".
Liam: Nie byłem, aż tak pijany...
Niall: Stary dałeś mi swoją skarpetkę, mówiąc Zgredku jesteś wolny.
Zayn: Nie byłem aż tak pijany...
Harry: Stary, obsypałeś się brokatem
krzycząc, że jesteś Edwardem
Niall: Nie byłem aż tak pijany....
Zayn: Stary, powiedziałeś że nie
jesteś głodny.
Niall:...
Zayn:...
Niall: OMG, byłem nawalony w cztery
dupy
Harry: Nie byłem aż tak pijany...
Louis: Stary, zmoczyłeś się i
krzyczałeś, że wody Ci odeszły
Niall: Nie byłem aż tak pijany...
Harry: Stary, sikając kręciłeś się
w kółko krzycząc ''JESTEM SPRYSKIWACZEM!'
sobota, 26 stycznia 2013
Rozdział 4 "Śniadanie"
Po spotkaniu Nialla i Louisa w windzie, okazało się że mamy obok siebie pokoje. Gdy weszłam do pokoju torby już tam były. Położyłam się na łóżko zmęczona po podróży i momentalnie zasnęłam. Obudziło mnie pukanie do drzwi. Wstałam pośpiesznie i krzyknęłam „sekunda”. Pobiegłam do łazienki i zmyłam makijaż i szybko nałożyłam nowy. Wzięłam z torby pierwsze lepsze ubrania i wskoczyłam w nie. Dopiero w drodze do drzwi zaczęłam zastanawiać się kto to może być. Otworzyłam je, a tam stał Niall Horan trzymający jedzenie na wynos.
-Cześć, chciałem się jakoś jeszcze raz odwdzięczyć za uratowanie mnie przed fankami no i wspaniały wczorajszy dzień. Pomyślałem że było by miło gdybym wpadł ze śniadaniem do Ciebie i zjedlibyśmy razem.
-I to jak miło.-powiedziałam pokazując ręką by wszedł- Niall Horan we własnej osobie przynosi mi śniadanie do pokoju. Czy ja śnie?-mówiąc to udawałam podekscytowany głos fanki.
-Hahaha... to może jednak był zły pomysł-wszedł i usiadł na moje nieposłane łóżko.
-Chyba będę musiała częściej ratować Cię od fanek-zaśmiałam się biorąc podanego mi przez Horana hamburgera.
-To chyba nie możliwe, bo po dzisiejszym koncercie lecę do innego kraju na kolejny występ.
-Wszystko jest możliwe-zaśmiałam się-To polecę razem z Tobą jako Twój osobisty ochroniarz.
-Haha... Już to widzę..
-Nie wiesz o mnie wszystkiego...
-No to zamieniam się w słuch.-w tej chwili zrobił zeza, a ja zaczęłam się śmiać.
-Jak by Ci to powiedzieć? Spotkamy się jeszcze nie raz, jeżeli Liam na to pozwoli.
-A co ma do tego Liam?-spytał zdziwiony przegryzając kanapkę.
-No bardzo dużo jak na mojego brata.
-Co..?! Żartujesz sobie?! Liam to twój brat?!-Niall nie dowierzając, wstał z łóżka.
-No może nie jesteśmy podobni do siebie, bo to mój przyrodni brat, do którego właśnie przyjechałam...-powiedziałam to coraz bardziej się uśmiechając i widząc minę Nialla.
-O matko!! Jak ja mogłem tego wszystkiego nie skojarzyć. Przecież Liam dużo o Tobie wspominał. Mówił że masz na imię Monika i że bardzo tęskni za Tobą, a my mu nawet doradzaliśmy żeby Cie tutaj sprowadził. Muszę powiedzieć to chłopakom. Nie uwierzą.-zaczął krzyczeć i na końcu mnie przytulił.
-Nie nic im nie mów mam inny plan-pokazałam by z powrotem usiadł obok mnie.
-Jaki?-spytał zadowolony
-Chciałabym zobaczyć ich reakcje gdy Liam nas sobie przedstawi- uśmiechnęłam się wyobrażając to.
-Hahaha... Też chciałbym to zobaczyć, ale ja głupi jak ja mogłem się nie domyślić.
-Jesteś taki głupi jak reszta zespołu-gdy to powiedziałam zaczęliśmy się śmiać.
-Czyli wychodzi na to, że będziesz dzisiaj na koncercie tak?
-Oczywiście jak mogłabym nie pójść na koncert One Direction- powiedziałam to podkreślając nazwę zespołu w zabawny sposób, rozkładając ręce.
-To świetnie.
-Chłopacy wiedzą że tutaj jesteś?
-Nie a co?-zapytał zdziwiony pytaniem
-To dobrze, więc lepiej wracaj do nich by się nie domyślili że tutaj jesteś -powiedziałam to spychając Nialla z łóżka.
-Dobra, czyli do zobaczenia na koncercie Monika.-uśmiechnął się wychodząc z pokoju.
-Do zobaczenia, a i jeszcze jedno, dziękuje za śniadanie
-Nie ma za co.-powiedział to, obracając się na pięcie i poszedł w kierunku swojego pokoju.
Była już godzina 12:00 do koncertu zostało tylko dwie godziny, więc pora zacząć się szykować. Poszłam wziąć „poranny” prysznic. Wysuszyłam głowę i włożyłam moją piękną sukienkę, którą specjalnie kupiłam na dzisiejsze popołudnie. Popsikałam się moimi ulubionymi perfumami o zapachu maliny. Umalowałam się lekko i wyjęłam z bagażu moją torebkę. Do której włożyłam komórkę i zeszyt do piosenek, który na wszelki wypadek wzięłam, gdyby naszła mnie wena w drodze na koncert.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Jak wam się podoba śniadanie Moniki ;)
-Cześć, chciałem się jakoś jeszcze raz odwdzięczyć za uratowanie mnie przed fankami no i wspaniały wczorajszy dzień. Pomyślałem że było by miło gdybym wpadł ze śniadaniem do Ciebie i zjedlibyśmy razem.
-I to jak miło.-powiedziałam pokazując ręką by wszedł- Niall Horan we własnej osobie przynosi mi śniadanie do pokoju. Czy ja śnie?-mówiąc to udawałam podekscytowany głos fanki.
-Hahaha... to może jednak był zły pomysł-wszedł i usiadł na moje nieposłane łóżko.
-Chyba będę musiała częściej ratować Cię od fanek-zaśmiałam się biorąc podanego mi przez Horana hamburgera.
-To chyba nie możliwe, bo po dzisiejszym koncercie lecę do innego kraju na kolejny występ.
-Wszystko jest możliwe-zaśmiałam się-To polecę razem z Tobą jako Twój osobisty ochroniarz.
-Haha... Już to widzę..
-Nie wiesz o mnie wszystkiego...
-No to zamieniam się w słuch.-w tej chwili zrobił zeza, a ja zaczęłam się śmiać.
-Jak by Ci to powiedzieć? Spotkamy się jeszcze nie raz, jeżeli Liam na to pozwoli.
-A co ma do tego Liam?-spytał zdziwiony przegryzając kanapkę.
-No bardzo dużo jak na mojego brata.
-Co..?! Żartujesz sobie?! Liam to twój brat?!-Niall nie dowierzając, wstał z łóżka.
-No może nie jesteśmy podobni do siebie, bo to mój przyrodni brat, do którego właśnie przyjechałam...-powiedziałam to coraz bardziej się uśmiechając i widząc minę Nialla.
-O matko!! Jak ja mogłem tego wszystkiego nie skojarzyć. Przecież Liam dużo o Tobie wspominał. Mówił że masz na imię Monika i że bardzo tęskni za Tobą, a my mu nawet doradzaliśmy żeby Cie tutaj sprowadził. Muszę powiedzieć to chłopakom. Nie uwierzą.-zaczął krzyczeć i na końcu mnie przytulił.
-Nie nic im nie mów mam inny plan-pokazałam by z powrotem usiadł obok mnie.
-Jaki?-spytał zadowolony
-Chciałabym zobaczyć ich reakcje gdy Liam nas sobie przedstawi- uśmiechnęłam się wyobrażając to.
-Hahaha... Też chciałbym to zobaczyć, ale ja głupi jak ja mogłem się nie domyślić.
-Jesteś taki głupi jak reszta zespołu-gdy to powiedziałam zaczęliśmy się śmiać.
-Czyli wychodzi na to, że będziesz dzisiaj na koncercie tak?
-Oczywiście jak mogłabym nie pójść na koncert One Direction- powiedziałam to podkreślając nazwę zespołu w zabawny sposób, rozkładając ręce.
-To świetnie.
-Chłopacy wiedzą że tutaj jesteś?
-Nie a co?-zapytał zdziwiony pytaniem
-To dobrze, więc lepiej wracaj do nich by się nie domyślili że tutaj jesteś -powiedziałam to spychając Nialla z łóżka.
-Dobra, czyli do zobaczenia na koncercie Monika.-uśmiechnął się wychodząc z pokoju.
-Do zobaczenia, a i jeszcze jedno, dziękuje za śniadanie
-Nie ma za co.-powiedział to, obracając się na pięcie i poszedł w kierunku swojego pokoju.
Była już godzina 12:00 do koncertu zostało tylko dwie godziny, więc pora zacząć się szykować. Poszłam wziąć „poranny” prysznic. Wysuszyłam głowę i włożyłam moją piękną sukienkę, którą specjalnie kupiłam na dzisiejsze popołudnie. Popsikałam się moimi ulubionymi perfumami o zapachu maliny. Umalowałam się lekko i wyjęłam z bagażu moją torebkę. Do której włożyłam komórkę i zeszyt do piosenek, który na wszelki wypadek wzięłam, gdyby naszła mnie wena w drodze na koncert.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Jak wam się podoba śniadanie Moniki ;)
piątek, 25 stycznia 2013
Rozdział 3 "Karuzela"
-A właściwie to jak masz na imię – spytał Harry przyglądając mi się.
-Monika – odparłam czerwieniąc się.
-Ładnie – powiedział Zayn podając mi kartkę z autografami.
Popijając ostatni łyk herbaty nie mogłam w to uwierzyć, że siedzę teraz z trzema chłopakami w bufecie i to niczego sobie chłopakami.
-Będę się zbierać – powiedziałam wstając od stolika.
-Poczekaj pójdziemy z Tobą – powiedział Niall, szturchany przez Harrego.
-Jak chcecie – powiedziałam odchodząc wolnym krokiem, tak by mnie dogonili.
-Jesteś inna niż większość dziewczyn – powiedział Zayn oddając mi kartkę z autografami, o której prawie zapomniałam.
-W jakim sensie inna? – zapytałam zdziwiona.
-No wiesz, nie krzyczysz, nie rzucasz się w ramiona gdy nas widzisz – wytłumaczył Horan.
-A powinnam? –zaśmiałam się.
-Nie, nie… - powiedzieli chórkiem – tak jest dobrze – dodał Harry.
Szliśmy przez chwilę w ciszy, gdy nagle Niall złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę kolejki. Była to wielka karuzela, ruszająca się tak jak w wesołym miasteczku. Zdziwiło mnie to ponieważ byliśmy w hotelu.
-Proszę… Proszę… - zaczął błagać bym wsiadła.
Posłuchałam się niechętnie, po prawej stronie usiadł kolejno Horan, potem Styles, a po mojej lewej Malik. Kręciliśmy się w kółko, aż zobaczyliśmy jak dla Nialla spadły okulary. Dziewczyny na dole zauważyły Nialla i resztę zespołu, zaczęły piszczeć i wołać chłopaków. Kiedy karuzela przestała się kręcić, fanki obiegły nas w koło i prosiły o autografy.
-Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy – szepnął mi do ucha Zayn gdy wysiadaliśmy. Przepchnęłam się przez tłum dziewczyn i odchodząc pomachałam do chłopaków. Podeszłam parę kroków dalej i zauważyłam Louisa, to była jakaś plaga. Widać było, że próbował się schować od tego tłumu, od którego niedawno odeszłam.
Gdy mnie zobaczył było widać, że się wkurzył, pewnie bał się, że zawołam tamte dziewczyny. Próbował się schować za gazetą, odchodząc w drugą stronę. Nie dziwię się, wyglądałam jak fanka. Trzymałam w ręku kartkę z autografami. Podeszłam do niego i go szturchnęłam, odwrócił się trochę przerażony.
-Dam Ci autograf, jeśli nie będziesz piszczeć i nie zawołasz innych – uprzedził mnie.
-Ale ja nie miałam zamiaru piszczeć, ani wołać nikogo – powiedziałam to uśmiechając się.
-Dziękuję – powiedział składając podpis na kartce.
-Tak naprawdę nie chciałam twojego autografu.
-Nie? – zdziwił się.
-Nie, chciałam się spytać, gdzie jest winda.
-Haha, drobna pomyłka z mojej strony. Chodź, pokaże Ci, właśnie się wybierałem do windy.
Zaprowadził mnie i czekaliśmy w milczeniu na windę, wymieniając się uśmiechami. Otworzyły się drzwi windy w których stał uśmiechnięty Niall.
-Co Ty tu robisz? – spytaliśmy się jednocześnie, wymieniając się spojrzeniami i wsiadając do windy.
-Wy się znacie? – spytał zdziwiony Louis.
-Tak, to Monika, uratowała mnie wcześniej przed fankami, a znalazłem się tutaj, bo powiedziałem fankom, że muszę do toalety – Niall uśmiechnął się z satysfakcją, odpowiadając na pytanie.
-Haha, mnie właśnie też uratowała – Louis się zaśmiał.
-Nie prawda, to ty mnie uratowałeś, bo pewnie nie znalazłabym windy, gdyby nie ty.
-Oh, dziękuję – powiedział Louis kłaniając się na wszystkie strony, tak jakby właśnie zakończył jakiś występ. Zaczęliśmy się wszyscy śmiać.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Już trzeci rozdział za nami :)
Zapraszamy jak zawsze do komentowania i oceniania...
-Monika – odparłam czerwieniąc się.
-Ładnie – powiedział Zayn podając mi kartkę z autografami.
Popijając ostatni łyk herbaty nie mogłam w to uwierzyć, że siedzę teraz z trzema chłopakami w bufecie i to niczego sobie chłopakami.
-Będę się zbierać – powiedziałam wstając od stolika.
-Poczekaj pójdziemy z Tobą – powiedział Niall, szturchany przez Harrego.
-Jak chcecie – powiedziałam odchodząc wolnym krokiem, tak by mnie dogonili.
-Jesteś inna niż większość dziewczyn – powiedział Zayn oddając mi kartkę z autografami, o której prawie zapomniałam.
-W jakim sensie inna? – zapytałam zdziwiona.
-No wiesz, nie krzyczysz, nie rzucasz się w ramiona gdy nas widzisz – wytłumaczył Horan.
-A powinnam? –zaśmiałam się.
-Nie, nie… - powiedzieli chórkiem – tak jest dobrze – dodał Harry.
Szliśmy przez chwilę w ciszy, gdy nagle Niall złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę kolejki. Była to wielka karuzela, ruszająca się tak jak w wesołym miasteczku. Zdziwiło mnie to ponieważ byliśmy w hotelu.
-Proszę… Proszę… - zaczął błagać bym wsiadła.
Posłuchałam się niechętnie, po prawej stronie usiadł kolejno Horan, potem Styles, a po mojej lewej Malik. Kręciliśmy się w kółko, aż zobaczyliśmy jak dla Nialla spadły okulary. Dziewczyny na dole zauważyły Nialla i resztę zespołu, zaczęły piszczeć i wołać chłopaków. Kiedy karuzela przestała się kręcić, fanki obiegły nas w koło i prosiły o autografy.
-Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy – szepnął mi do ucha Zayn gdy wysiadaliśmy. Przepchnęłam się przez tłum dziewczyn i odchodząc pomachałam do chłopaków. Podeszłam parę kroków dalej i zauważyłam Louisa, to była jakaś plaga. Widać było, że próbował się schować od tego tłumu, od którego niedawno odeszłam.
Gdy mnie zobaczył było widać, że się wkurzył, pewnie bał się, że zawołam tamte dziewczyny. Próbował się schować za gazetą, odchodząc w drugą stronę. Nie dziwię się, wyglądałam jak fanka. Trzymałam w ręku kartkę z autografami. Podeszłam do niego i go szturchnęłam, odwrócił się trochę przerażony.
-Dam Ci autograf, jeśli nie będziesz piszczeć i nie zawołasz innych – uprzedził mnie.
-Ale ja nie miałam zamiaru piszczeć, ani wołać nikogo – powiedziałam to uśmiechając się.
-Dziękuję – powiedział składając podpis na kartce.
-Tak naprawdę nie chciałam twojego autografu.
-Nie? – zdziwił się.
-Nie, chciałam się spytać, gdzie jest winda.
-Haha, drobna pomyłka z mojej strony. Chodź, pokaże Ci, właśnie się wybierałem do windy.
Zaprowadził mnie i czekaliśmy w milczeniu na windę, wymieniając się uśmiechami. Otworzyły się drzwi windy w których stał uśmiechnięty Niall.
-Co Ty tu robisz? – spytaliśmy się jednocześnie, wymieniając się spojrzeniami i wsiadając do windy.
-Wy się znacie? – spytał zdziwiony Louis.
-Tak, to Monika, uratowała mnie wcześniej przed fankami, a znalazłem się tutaj, bo powiedziałem fankom, że muszę do toalety – Niall uśmiechnął się z satysfakcją, odpowiadając na pytanie.
-Haha, mnie właśnie też uratowała – Louis się zaśmiał.
-Nie prawda, to ty mnie uratowałeś, bo pewnie nie znalazłabym windy, gdyby nie ty.
-Oh, dziękuję – powiedział Louis kłaniając się na wszystkie strony, tak jakby właśnie zakończył jakiś występ. Zaczęliśmy się wszyscy śmiać.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Już trzeci rozdział za nami :)
Zapraszamy jak zawsze do komentowania i oceniania...
Subskrybuj:
Posty (Atom)

