piątek, 25 stycznia 2013

Rozdział 3 "Karuzela"

 -A właściwie to jak masz na imię – spytał Harry przyglądając mi się.
-Monika – odparłam czerwieniąc się.
-Ładnie – powiedział Zayn podając mi kartkę z autografami.
Popijając ostatni łyk herbaty nie mogłam w to uwierzyć, że siedzę teraz z trzema chłopakami w bufecie i to niczego sobie chłopakami.
-Będę się zbierać – powiedziałam wstając od stolika.
-Poczekaj pójdziemy z Tobą – powiedział Niall, szturchany przez Harrego.
-Jak chcecie – powiedziałam odchodząc wolnym krokiem, tak by mnie dogonili.
-Jesteś inna niż większość dziewczyn – powiedział Zayn oddając mi kartkę z autografami, o której prawie zapomniałam.
-W jakim sensie inna? – zapytałam zdziwiona.
-No wiesz, nie krzyczysz, nie rzucasz się w ramiona gdy nas widzisz – wytłumaczył Horan.
-A powinnam? –zaśmiałam się.
-Nie, nie… - powiedzieli chórkiem – tak jest dobrze – dodał Harry.
Szliśmy przez chwilę w ciszy, gdy nagle Niall złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę kolejki. Była to wielka karuzela, ruszająca się tak jak w wesołym miasteczku. Zdziwiło mnie to ponieważ byliśmy w hotelu.
-Proszę… Proszę… - zaczął błagać bym wsiadła.
Posłuchałam się niechętnie, po prawej stronie usiadł kolejno Horan, potem Styles, a po mojej lewej Malik. Kręciliśmy się w kółko, aż zobaczyliśmy jak dla Nialla spadły okulary. Dziewczyny na dole zauważyły Nialla i resztę zespołu, zaczęły piszczeć i wołać chłopaków. Kiedy karuzela przestała się kręcić, fanki obiegły nas w koło i prosiły o autografy.
-Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy – szepnął mi do ucha Zayn gdy wysiadaliśmy. Przepchnęłam się przez tłum dziewczyn i odchodząc pomachałam do chłopaków. Podeszłam parę kroków dalej i zauważyłam Louisa, to była jakaś plaga. Widać było, że próbował się schować od tego tłumu, od którego niedawno odeszłam.
Gdy mnie zobaczył było widać, że się wkurzył, pewnie bał się, że zawołam tamte dziewczyny. Próbował się schować za gazetą, odchodząc w drugą stronę. Nie dziwię się, wyglądałam jak fanka. Trzymałam w ręku kartkę z autografami. Podeszłam do niego i go szturchnęłam, odwrócił się trochę przerażony.
-Dam Ci autograf, jeśli nie będziesz piszczeć i nie zawołasz innych – uprzedził mnie.
-Ale ja nie miałam zamiaru piszczeć, ani wołać nikogo – powiedziałam to uśmiechając się.
-Dziękuję – powiedział składając podpis na kartce.
-Tak naprawdę nie chciałam twojego autografu.
-Nie? – zdziwił się.
-Nie, chciałam się spytać, gdzie jest winda.
-Haha, drobna pomyłka z mojej strony. Chodź, pokaże Ci, właśnie się wybierałem do windy.
Zaprowadził mnie i czekaliśmy w milczeniu na windę, wymieniając się uśmiechami. Otworzyły się drzwi windy w których stał uśmiechnięty Niall.
-Co Ty tu robisz? – spytaliśmy się jednocześnie, wymieniając się spojrzeniami i wsiadając do windy.
-Wy się znacie? – spytał zdziwiony Louis.
-Tak, to Monika, uratowała mnie wcześniej przed fankami, a znalazłem się tutaj, bo powiedziałem fankom, że muszę do toalety – Niall uśmiechnął się z satysfakcją, odpowiadając na pytanie.
-Haha, mnie właśnie też uratowała – Louis się zaśmiał.
-Nie prawda, to ty mnie uratowałeś, bo pewnie nie znalazłabym windy, gdyby nie ty.
-Oh, dziękuję – powiedział Louis kłaniając się na wszystkie strony, tak jakby właśnie zakończył jakiś występ. Zaczęliśmy się wszyscy śmiać.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Już trzeci rozdział za nami :)
Zapraszamy jak zawsze do komentowania i oceniania...

3 komentarze:

  1. Super! Nie mogę się doczekać kolejnych. Jestem ciekawa co dalej, bo opowiadanie zapowiada się bardzo ciekawie...

    OdpowiedzUsuń
  2. SUPER!!!!!!!:)Jutro będzie następny ,prawda?

    OdpowiedzUsuń
  3. Opowiadanie BARDZO mi się podoba!!!Czekam na następny rozdział!!!

    OdpowiedzUsuń