Po spotkaniu Nialla i Louisa w windzie, okazało się że mamy obok siebie pokoje. Gdy weszłam do pokoju torby już tam były. Położyłam się na łóżko zmęczona po podróży i momentalnie zasnęłam. Obudziło mnie pukanie do drzwi. Wstałam pośpiesznie i krzyknęłam „sekunda”. Pobiegłam do łazienki i zmyłam makijaż i szybko nałożyłam nowy. Wzięłam z torby pierwsze lepsze ubrania i wskoczyłam w nie. Dopiero w drodze do drzwi zaczęłam zastanawiać się kto to może być. Otworzyłam je, a tam stał Niall Horan trzymający jedzenie na wynos.
-Cześć, chciałem się jakoś jeszcze raz odwdzięczyć za uratowanie mnie przed fankami no i wspaniały wczorajszy dzień. Pomyślałem że było by miło gdybym wpadł ze śniadaniem do Ciebie i zjedlibyśmy razem.
-I to jak miło.-powiedziałam pokazując ręką by wszedł- Niall Horan we własnej osobie przynosi mi śniadanie do pokoju. Czy ja śnie?-mówiąc to udawałam podekscytowany głos fanki.
-Hahaha... to może jednak był zły pomysł-wszedł i usiadł na moje nieposłane łóżko.
-Chyba będę musiała częściej ratować Cię od fanek-zaśmiałam się biorąc podanego mi przez Horana hamburgera.
-To chyba nie możliwe, bo po dzisiejszym koncercie lecę do innego kraju na kolejny występ.
-Wszystko jest możliwe-zaśmiałam się-To polecę razem z Tobą jako Twój osobisty ochroniarz.
-Haha... Już to widzę..
-Nie wiesz o mnie wszystkiego...
-No to zamieniam się w słuch.-w tej chwili zrobił zeza, a ja zaczęłam się śmiać.
-Jak by Ci to powiedzieć? Spotkamy się jeszcze nie raz, jeżeli Liam na to pozwoli.
-A co ma do tego Liam?-spytał zdziwiony przegryzając kanapkę.
-No bardzo dużo jak na mojego brata.
-Co..?! Żartujesz sobie?! Liam to twój brat?!-Niall nie dowierzając, wstał z łóżka.
-No może nie jesteśmy podobni do siebie, bo to mój przyrodni brat, do którego właśnie przyjechałam...-powiedziałam to coraz bardziej się uśmiechając i widząc minę Nialla.
-O matko!! Jak ja mogłem tego wszystkiego nie skojarzyć. Przecież Liam dużo o Tobie wspominał. Mówił że masz na imię Monika i że bardzo tęskni za Tobą, a my mu nawet doradzaliśmy żeby Cie tutaj sprowadził. Muszę powiedzieć to chłopakom. Nie uwierzą.-zaczął krzyczeć i na końcu mnie przytulił.
-Nie nic im nie mów mam inny plan-pokazałam by z powrotem usiadł obok mnie.
-Jaki?-spytał zadowolony
-Chciałabym zobaczyć ich reakcje gdy Liam nas sobie przedstawi- uśmiechnęłam się wyobrażając to.
-Hahaha... Też chciałbym to zobaczyć, ale ja głupi jak ja mogłem się nie domyślić.
-Jesteś taki głupi jak reszta zespołu-gdy to powiedziałam zaczęliśmy się śmiać.
-Czyli wychodzi na to, że będziesz dzisiaj na koncercie tak?
-Oczywiście jak mogłabym nie pójść na koncert One Direction- powiedziałam to podkreślając nazwę zespołu w zabawny sposób, rozkładając ręce.
-To świetnie.
-Chłopacy wiedzą że tutaj jesteś?
-Nie a co?-zapytał zdziwiony pytaniem
-To dobrze, więc lepiej wracaj do nich by się nie domyślili że tutaj jesteś -powiedziałam to spychając Nialla z łóżka.
-Dobra, czyli do zobaczenia na koncercie Monika.-uśmiechnął się wychodząc z pokoju.
-Do zobaczenia, a i jeszcze jedno, dziękuje za śniadanie
-Nie ma za co.-powiedział to, obracając się na pięcie i poszedł w kierunku swojego pokoju.
Była już godzina 12:00 do koncertu zostało tylko dwie godziny, więc pora zacząć się szykować. Poszłam wziąć „poranny” prysznic. Wysuszyłam głowę i włożyłam moją piękną sukienkę, którą specjalnie kupiłam na dzisiejsze popołudnie. Popsikałam się moimi ulubionymi perfumami o zapachu maliny. Umalowałam się lekko i wyjęłam z bagażu moją torebkę. Do której włożyłam komórkę i zeszyt do piosenek, który na wszelki wypadek wzięłam, gdyby naszła mnie wena w drodze na koncert.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Jak wam się podoba śniadanie Moniki ;)
SUPER!!!SUPER!!!SUPER!!!CZEKAM NA NASTĘPNY I ŻYCZĘ DUŻO WENY:)POZDRAWIAM:)
OdpowiedzUsuńKiedy będzie następny rozdział?Nie doczekam się!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńSuper pomysł! Super napisane! Super opowiadanie!!!!!
OdpowiedzUsuń